Cherry Blossom, Washington D.C. – miasto wiśnią kwitnące

 

Waszyngton – Amerykańska stolica, a jednak niemałe, coroczne zamieszanie wprowadziła tutaj Japonia. Jest to jednak piękne zamieszanie, bo raz do roku miasto zamienia się w różowo-białą bajkę. Wszystko za sprawą japońskich drzew wiśniowych
i związanego z nimi festiwalu – CHERRY BLOSSOM. Co jeszcze jest elementem tej japońskiej zawieruchy to fakt, że drzewka zakwitają właściwie maksymalnie na 2 tygodnie i każdy, KAŻDY chce tego doświadczyć własnymi okrągłymi odbiornikami. Pomimo oczywistego faktu, że Waszyngton sam w sobie jako stolica jest codziennie najeżdżany przez turystów, to w tym specjalnym “wiśniowym” czasie ten najazd jest wysoce wzmożony. Nie chcę uprawiać na swojej stronie wyliczania faktów historycznych, więc tylko krótko nadmienię, że drzewka znalazły sę tutaj NAPRAWDĘ za osobistą sprawą Japonii. To nie było tak, że John Smith pojechał na wycieczkę z Pocahontas i nabyli nasion na japońskim bazarze. Japonia sama z siebie podarowała owe drzewka Stanom Zjednoczonym, co oczywiście miało podłoże polityczne i odbyło się w ramach gestu pieczętującego dobre stosunki między krajami na początku XX wieku. Chciałoby się powiedzieć, że “ziarno” zostało rzucone, ale z moich powierzchownie zasłyszanych opowieści wynika, że były to raczej “baby” drzewka, od razu w całości. Poszukajcie 🙂

Jeśli zapytacie mnie, czy warto i czy to wszystko naprawdę wygląda tak pięknie? Zdecydowanie.. TAK! Aż żałuję, że moja data ślubu nie wstrzeliła się w czas trwania CHERRY BLOSSOM. Jest kilka ulic, które “obstawione” z lewej i z prawej tymi pięknymi drzewami, oddają wrażenie, że jedziemy pośród ośnieżonych drzew. Część drzewek wygląda śnieżnobialo, część różowo. Szczerze, pewnie zależy to od stopnia zakwitu, ale że na biologii bardziej interesował mnie ludzki mózg, kwiatom i innym drzewnym pąkom poświęciłam mniej energii. Moja rada jest taka, że jeśli kiedykolwiek bedziecie planować wycieczkę do USA na przełomie marca/kwietnia i pojawi się w Waszej głowie Waszyngotn, warto sprawdzić daty i wpisać to w plan albo ominąć… stężoną obecność selfie sticków. Wedle smaku.

 

 

Tak jakoś się złożyło, że w tym roku był to mój trzeci festiwal i nacieszanie oka. Z perspektywy już mieszkańca tej okolicy wolę szukać miejsc z drzewkami w zakamarkach mniej znanych turystom. Oprócz słynnego National Mall (w skrócie: terenu, na którym znajdują się wszystkie najważniejsze budynki i pomniki w Waszyngtonie), drzewka obrastają też w pojedynkę, parami lub rodzinami także różne sąsiedztwa. Można więc zaznać bardiej prywatnego obcowania i cykania fotek bez konieczności obcinania głów turystom w programie graficznym. Oczywiście, tak jak wspomniałam w pierwszych linijkach, najazd jest niemały, więc mieszkańcy też oblepiają całkiem licznie (!!) te “kameralne” miejsca, więc niektóre z sąsiedztw potrzebują w tych dniach wsparcia policji, żeby ludzie, którzy faktycznie mieszkają w tamtejszych domach mogli wcisnąć stopę na swoje podwórko, bo jak to po amerykańsku, przeważnie nie ma tutaj odgradzającego płota, no chyba że chcesz schować swoje 6 wypasionych Tesli, co w tej okolicy.. nie jest szczególnie zaskakujące. O tym jednak, może kiedy indziej. Tymczasem…

Sayounara!

 

30442574_1759622850726577_3464489189742845717_n

2 thoughts on “Cherry Blossom, Washington D.C. – miasto wiśnią kwitnące

  1. O – i to jest fajne miejsce, ciekawy blog 🙂 My z partnerem chcemy emigrować najpierw do Norwegii, potem USA (kwestie finansów też). Z tym, że bliżej Teksasu… czy masz jakieś spostrzeżenia dotyczące ludzi? Są bardzo inni? Znajomy jeździ do Kanady i mówi, że to zupełnie odmienne od naszych realia (my akurat stacjonujemy w Toruniu i zapraszam Cię też do mnie, bo mamy podobne idee blogowania 🙂 Jestem na https://toruniankapl.wordpress.com/).

    Liked by 1 person

  2. Cześć! Bardzo się cieszę, że u zawitałaś! Oczywiście, mam wiele spostrzeżeń na temat ludzi. Nigdy nie byłam jeszcze w Teksasie, mój narzeczony mieszkał tam przez jakiś czas, więc na pewno będzie mógł mnie wspomóc z opisaniem bliżej tego regionu jak tam polecimy. Trzeba wziąć pod uwagę to, że USA to tak wielki kraj, że czasem mentaność może być nieco inna w zależnośc od regionu, ale prawdą ogólną jest, że jest to jednak inna kultura niż nasza. Będę stopniowo starała się pokazywać te różnice w moich postach 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s