6 spostrzeżeń na temat wody w USA

IMG_0461

Tytuł może wydawać Wam się nieco dziwny, bo jakże inna może być woda w USA? Może nie do końca inna, choć zapewne jakiś zaawansowany chemik wyłożyłby nam tutaj znaczące różnice, ale ja nie o tym.
Wiele rzeczy po przylocie do Stanów Zjednoczonych może zaskakiwać. Ciężko byłoby stworzyć jeden post o różnicach, więc postanowiłam na początku przybliżyć Wam nieco jedne z moich pierwszych spostrzeżeń po wylądowaniu na amerykańskiej ziemi. Nie sposób nie obcować przecież z wodą, choć i takie wyzwania znane są w przyrodzie.

1. SMAK WODY

Pierwszy raz doznałam szoku, gdy podczas trwającego szkolenia dla Au Pair w nowojorskim hotelu, po ledwo przespanej nocy postanowiłam napić się wody. Po 3 łykach w głowie miałam tylko jedno słowo – BASEN. Posmak chloru był dla mnie tak irytujący, że nie byłam w stanie dopić nawet jednego kubka. Nie była to woda z butelki, ale z takiego standardowego dystrybutora. Na ogół, w USA bardziej powszechne niż w Polsce jest spożywanie wody prosto z kranu, albo po prostu z “dzbanków filtrujących”. Po dłuższym czasie ten irytujący posmak się zatarł i dzisiaj bez problemu piję wodę z fontann na ulicy, czy też z kranu, ale przefiltrowaną (dla mnie to jednak różnca w smaku). Rzadziej kupuje się wodę w butelkach, jeśli już to żeby wrzucić do samochodu albo po prostu mieć pod ręką wychodząc z domu. Jednak i w tym ostatnim przypadku częściej używa się butelek sportowych, do których.. oczywiście wędruje “kranówczanka” bądź “lodówczanka” – nierozłącznie z …

2. 3/4 SZKLANKI LODU

Na zdjęciu poniżej zaprezentowałam jak wygląda kubek z wodą, który otrzymasz w standardzie, jeśli o niego poprosisz bez sprecyzowania, że nie chcesz lodu. Pokazałam i tak – ilość minimalną. Lód jest tutaj nieodłącznym elementem napoju – czy to woda niegazowana, czy gazowana, czy cola, czy mrożona herbata albo kawa. Epoka lodowcowa trwa tutaj cały rok. Serio. Rzadko się widzi, żeby ktoś pił wodę o temperaturze pokojowej. Ja, nieprzyzwyczajona, wolę mniejszą ilość zakostniałej wody w moim napoju, gdyż najzwyczajniej w świecie nawet moje zęby nie są w stanie wytrzymać tych fal arktycznych. Teraz pozostaje kwestia, albo moje zęby są nadwrażliwe albo powinnam zacząć się doszukiwać różnic także w tym miejscu. Pozwólcie, że nie dzisiaj. Nie mogę pominąć znaczącego faktu, żeby być całkowicie fair. Piszę z perspektywy osoby, która mieszka na wschodnim wybrzeżu USA. Nigdzie wcześniej nie zaznałam tak wilgotnego i dusznego klimatu utrzymującego się przez większość dni w ciągu lata (a o lecie można mówić od maja do października – Waszyngton). Nierzadko twoje ciało w stanie spoczynku myśli, że biegnie, więc pożądne schłodzenie jest jak najbardziej zrozumiałe. Pożądne, ale i systematyczne…

IMG_0457.jpg

IMG_0463

3. WODA ZAWSZE Z TOBĄ – PIJ WODĘ!

Jedną z ulubionych i często używanych rad, którą tutaj usłyszysz jest “Stay hydrated!“. Jestem niemalże pewna, że zdanie o potrzebie pozostania nawodnionym może konkurować z innym sławnym zlepkiem słów – “Made in China”. Sami rozumiecie więc skalę..
Przyznaję, lubię ten nawyk mimo wszystko. O wodzie pamięta się praktycznie zawsze. Dzięki temu, że publiczne fontanny z wodą pitną dostępne są w tak wielu miejscach, ludzie chętnie zabierają swoje butelki i kilkakrotnie napełniają poza domem. Nie ma więc sytuacji, że chodząc po muzeum przez 5h, gdzie zwykle w tego typu miejscach woda w butelce byłaby pewnie 6 razy droższa, ktoś padnie z wycieńczenia. Wodopoje są przeważnie na wyciągnięcie ręki. Ludzie podróżują więc ze swoimi ukochanymi butelkami nie tylko na siłownię, ale też na spacer, do centrum handlowego, do muzeum, a nawet (zasłyszane 2 dni temu) do kościoła. Także i krzyżem nikt nie padnie z odwodnienia. Jak nie trzeba, rzecz jasna. Osobiście, w kościele w dalszym ciągu obcuję tylko z wodą święconą, ale we wszelkich innych miejscach chętnie przejęłam ten nawyk i rzadko kiedy już teraz trzeba mi przypominać o wodzie. Zauważyłam nawet, że będąc w Polsce przez dłuższy czas, to ja stałam się tym surowym wodnym strażnikiem.
Co jeszcze mi przychodzi do głowy to “wodna diagnoza”. Bardzo często, gdy ktoś poczuje się źle, jednym z podstawowych pytań, które pada jest “Czy piłaś/eś dzisiaj wystarczającą ilość wody?”. Jeśli nie, oczywiście, najpierw uzupełniasz.

IMG_0459[1792]
“Nie wychodź bez nas z domu”
4. WODA ZA DARMO

O dostępności wody wspomniałam już w poprzednim punkcie. Woda dostępna jest za pośrednictwem fontann w budynkach publicznych, na ulicach, w parkach. Dosłownie wszędzie! Wyobraźcie sobie, że przejęta ostrzeżeniami płynącymi zewsząd przed wyprawą na Wielki Kanion w lipcu napakowałam swój plecak wodą tak, że myślałam, iż niosę na plecach drugą Ramonę – zaginioną bliźniaczkę. Okazało się jednak, że pośrodku całkiem niczego, w czerwonej ziemi można było znależć na stromych szlakach.. wodę. Również o tym jak świetnie przygotowane są tutaj parki wspomnę w przyszłości w innym poście. Do sedna.
Ogólną zasadą w USA jest, że woda jest za darmo. Gdy idziemy do restauracji pierwsze co się dzieje po usadowieniu się wygodnie, a czasem nawet w polowie tego procesu, jest kelner nalewający wodę (nie zapomnijcie o lodzie). Możesz zamówić oczywiście inny napój do posiłku, ale woda wjeżdża jako pierwsza. I jest uzupełniana. BARDZO. REGULARNIE. Zdarza się, że nie pochłoniesz nawet pół szklaneczki i znowu do pełna.
Poza tym, idąc ulicą bardzo normalną sprawą jest zajrzeć do np. słynnej na całym świecie sieci Starbucks i poprosić o wodę (w sytuacji, gdy zapomnimy o towarzyszce butelce). Zostanie nam podany standardowy kubek z wodą, ze słomeczką i usłyszymy  z uśmiechem: “Have a good day” nie kupując nic. Wspominałam o lodzie? 🙂 Prostując nieco. Ok – zdarza się, że zostaniemy zapytani, czy z lodem? I oczywiście za wodę butelkowaną płacimy wszędzie, ale nikt nam jej nie wciska tak długo, jak dostępna jest ta… nie z butelki.
Z uwagi na to, że nie piję z reguły napojów gazowanych i już od dłuzszego czasu nawet gotowych soków, to opcja darmowej wody bardzo mi odpowiada i w zasadzie tak powinno być wszędzie.

IMG_0428[1809]

5. WODA DROŻSZA OD COLI/PEPSI

Chodzi tutaj o wodę butelkowaną, jak już się zapewne domyślacie. Patrząc na półkę sklepową z napojami – promocje coca-coli i pepsi aż biją po oczach. 2 litry Pepsi/Coli to w cenie promocyjnej bardzo często nawet $0.99! Porównajcie z przykładowymi cenami za wodę. Woda może być nieco tańsza od Coli/Pepsi owszem, ale są to minimalne różnice, gdzie w Polsce jest to znacząca przepaść. Woda destylowana, z zamiarem używania jej do żelazka, kosztowała mnie dzisiaj $0.88 za galon (ok 3,8L). Rachunek jest prosty – po co kupować wodę w butelce, gdzie za tę cenę jest Cola/Pepsi, a w domu woda w kranie leci “pozornie” za free 🙂 a rezultat ten sam – YOU ARE HYDRATED!

 

6. JAK ODKRĘCISZ WODĘ – TAK SIĘ UMYJESZ

Ta piękna maksyma dotyczy głównie kranu pod prysznicem. Wygląda, jak na załączonym obrazku, całkiem niegroźnie, ale jednak.. może pokazać swoją zimną broń. Wyjaśnienie: owa “wajcha” nie podnośni się (tak jak jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce), a jedynie obkręca naokoło, więc nie jest to standardowy kran. Tak przynejmniej było w moim odczuciu. Przy już kilku stopniach odchylenia atakuje nas ciśnienie Niagara Falls. Wystarczy rozkminić gdzie jest ciepła, a gdzie zimna woda, (nie zawsze jest to wyraźnie oznaczone) lecz przy zainstniałej sytuacji nie ma wiele czasu do namysłu. Zakręcamy wodę i myślimy. Wymyśliłam, gdy znalazłam się w tej sytuacji, choć pierwszy prysznic był całkiem niepewny. Zdecydowałam się napisać o tym zabawnym fakcie, gdyż słyszałam relacje wielu osób, które pierwszy prysznic zaliczyły w lodowatej wodzie. Zwłaszcza jako au pair, bo jak to w domu na poszczególnych kondygnacjach, woda czasem potrzebuje chwili, żeby się ogrzać, wiec tak naprawdę nie dość, że jest się zdezorientowanym jak to działa, to zimna woda pryska na nas przy każdym możliwym ustawieniu.

IMG_0456

BONUS

Jako bonus dodam, że również w toalecie woda spłukuję się w inny sposób, nieco bardziej złowrogi nadając dramaturgii wizycie 🙂 Oszczędzę Wam ujęć, ale czy to nie jest jeden z kolejnych powodów, żeby przybyć do USA i odkryć ten tajemniczy fakt? O to mi właśnie chodzi!

 

I tak to oto rozłożyłam Wam wodę na czynniki pierwsze. Czy któryś z punktów Was zaskoczył? Czy osoby, które mieszkają w USA utożsamiają się z moimi spostrzeżeniami?

Ok, trochę było tego czytania. Napijcie się teraz wody, let’s stay hydrated!

4 thoughts on “6 spostrzeżeń na temat wody w USA

  1. tak samo ludzie jak i my, a tyle różnic! Z kolei w Wielkiej Brytanii są dwa kurki i dwa krany – jeden od zimnej wody, drugi od ciepłej. Nie da się zmieszać wody… można jedynie napuścić obie do zakorkowanego zlewu!

    Liked by 1 person

  2. Zaskoczyłaś mnie z tym okręcaniem kurka zamiast podnoszeniem. O lodzie wiedziałam, o mleku pijanym przez dzieci prosto z lodówki także, a mimo to materiał o wodzie bardzo interesujący. W Polsce coraz więcej ludzi korzysta z filtra, a powodem jest stara kanalizacja i nieszczęsne rury.
    Serdecznie pozdrawiam

    Liked by 1 person

    • Ja w domu też wciąż używam tych dzbanków z filtrem itp., ale fontanny na ulicach, czy w siłowni przestały być dla mnie strasznie:) Kupno wody w butelce ogranicza się więc w zasadzie tylko do tej wrzucanej do bagażnika, żeby mieć pod ręką.
      Pozdrawiam!

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s