Dolina Śmierci jak malowana

IMG_0589

Kocham upały! Już od dziecka moja mama miała ze mną problem, żeby trzymać mnie z dala od słońca. Dlaczego nazywam to problemem? Jeśli kiedykolwiek poczułaś/eś się blada i nie mogłeś/aś się opalić to dlatego, że prawdopodobnie pochłonęłam Twój przydział Słońca. 8h na słońcu to była bułka z masłem. Nie ma się czym chwalić, bo z bezpieczeństwem wobec słońca byłam ewidentnie na bakier, ale dzisiaj wiem, że trenowałam na ten właściwy moment – DOLINA ŚMIERCI (Death Valley).

DOLINA ŚMIERCI to najbardziej suche miejsce Ameryki i jedno z najgorętszych miejsc na Ziemi. Położona jest na terenie dwóch stanów – Kalifornii i Nevady. Temperatura przeważnie dochodzi do 50 stopni Celsjusza (najwyższa zanotowana – 56,7), co w miejscu pozbawionym praktycznie całkowicie jakiegokolwiek cienia i wody pitnej, jak najbardziej może oznaczać śmiertelny koniec. Dodatkowo, tempartura powietrza to jedna sprawa.. temperatura gruntu może osiągać 100 stopni Celsjusza, więc jajka + bekon bez problemu wysmażone jak chcecie! Deszcz praktycznie nigdy nie pada! Zdarzały się odstępy kilkudziesięcioletnie, gdzie nie spadło nawet kilka mm deszczu! Woda jest do znalezienia, owszem, bo i ja się na nią natknęłam, ale jest tak zasolona, że koniec jest oczywisty. Ja jednak nie musiałam szukać ratunku, gdyż zwiedziałam Dolinę Śmierci klimatyzowanym autem, ale będąc tam, wyobrażałam sobie od razu podróżnika, który na swym rumaku przemierzał, przemierzał prerię szukając złota i jak tak niechcący nie wymierzył, to nie widziałabym tam dla niego ratunku.

IMG_0582IMG_2722
Na przekór nazwie, moja stopa wyszła, a raczej wyjechała żywa z tego miejsca. Wizyta w Dolinie Śmierci uświadomiła mi w końcu sens moich wspomnianych maratonów opalania słońcem nad mrągowskim jeziorem Czos – to był nieświadomy, bezwarunkowy odruch treningowy przed tym, co w końcu dane mi było doświadczyć. Mam zawyżoną granicę tolerancji dla podsmażania ciała, dlatego też niestraszne mi było nawet odwiedzenie tego miejsca w samo południe, gdzie znaki wyraźnie ostrzegały: „Nie bądź głupia, za gorąco, nie idź, czyhają na Ciebie halucynacje (widok dużej Cisowianki na środku wypalonej ziemi), a później gorzka śmierć i zjedzenie przez skorpiony. Poszłam. Ale rozsądniej byłoby pewnie wybrać bezpieczniejszą godzinę, bo dla wielu ludzi taka temperatura to niestety byłaby wielka męka.

Powietrze suche, soczysty żar z nieba, zero cienia… pole widzenia nieco za mgłą (żar tropików, Panie, choć w tropikach wilgotniej – w Dolinie Śmierci to ok 1%), trochę jak na starych westernach. Czapka z piór, “kuń” i mogłabym się poczuć jak Winnetou właściwie..:) Ok, ale nie będę grała Hero of the Day! Nie urządzałyśmy z moją załogą dziewczyn wypraw na spacer 3-godzinny. Spacer był, ale napędzany koniami mechanicznymi tak, jak wspomniałam. Dolina Śmierci posiada status Parku Narodowego, więc jak zwykle, fachowo zostałyśmy poinstruowane przy wjeździe mapą i nieskalaną błędem radą (to jest coś co bardzo lubię w Stanach, w każdym parku wytłumaczą, nakierują, zaplanują za Ciebie z uśmiechem na twarzy).

IMG_0571

Ahh! Śmieszna rzecz. Punkt informacyjny to normalny budynek, ale bilet wstępu do Parku nabywa się kilkadziesiąt stópek wcześniej. Nie nabędziemy jednak biletów u Pani Jolanty wychylającej się zza okienka. Jedziesz drogą, gdzie nie ma nic. Długa szosa, naokoło piach, a na piachu słup, w którym zapłacimy… oczywiście kartą… i jeszcze słup wydrukuje bilet Umrzeć można z pragnienia, ale kartą zapłacisz! America makes everything easier!:)

Ok, trochę odniesienia do zdjęć. Na pierwszy rzut oka lewego lub prawego – jak wygodniej, niektóre zdjęcia wyglądają jak zaśnieżone, ale rozczaruję towarzystwo – aż takich anomalii tam nie ma, choć w nocy temperatura może spaść nawet poniżej zera, a wiatr może “poturlać” 300-kilogramowy kamyk. Białe miejsca to popękana, zasolona skorupa. Woda, którą widać na zdjęciach to też niestety wspomniania solna trutka, pozostałość jeziorka, więc nie popijemy, a jak popijemy to już ostatni raz..:).

IMG_0567IMG_0583IMG_2715IMG_2719

Wyprawa do Doliny Śmierci to był nasz jednodniowy wypad z Las Vegas. Nie odwiedziłyśmy więc całego terenu, ale kilka kluczowych punktów. Czuję wciąż niedosyt i chciałabym oczywiście wrócić, zgłębić, uzupełnić, pozbierać, to co niepozbierane, rzucić okiem na każdą pominiętą skałę, a najpiękniejszy kamień przytulić i nazwać imieniem George, no ale.., ale.. nie można być zachłannym. No dobra, można. W tej kwestii pozwalam.

To, co mnie zdziwiło to że mogę dzisiaj powiedzieć – To miejsce jest piękne!. Co może być pięknego w spękanej ziemi, głazach? Krajobraz naprawdę nie jest tam nudny! Erozyjne formacje, kratery, skały w przeróżnych kolorach, które wytworzyły się w wyniku procesów chemicznych – to wszystko składa się na niesamowite widoki, jak z bajki! Ja czułam tam… coś jakby spokój i pokorę wobec tego, co mnie otacza. To nie ja mogę być zagrożeniem dla tego miejsca, ale ono dla mnie. Mogę więc podziwiać, ale z respektem do panujących tam warunków.

IMG_0565IMG_0574IMG_0575IMG_0576IMG_0578IMG_0588

Jazda nietypowymi drogami pomiędzy skałami, na których nigdy nie przewidzisz sytuacji za zakrętem.. poczucie bezwzględnego odludzia.. dziwny, rażący krajobraz przed oczami… to takie niby proste, ale ekscytujące mnie doświadczenia. Kiedy pierwszy raz odwiedziłam Parki Narodowe w południowo-zachodniej części USA, zdałam sobie sprawę, że to nie tutejsze miasta, a bardziej natura napełniała moje worki wspomnień.

To jedno z tych niepowtarzalnych, unikatowych doświadczeń, które polecam każdemu z Was, kto lubi poczuć się jak kurczak na rożnie 🙂

Można oczywiście wybrać chłodniejszy miesiąc grudzień/styczeń (średnio ok.20 stopni), ale … po co? 🙂 no fun!

IMG_0573IMG_0584IMG_0585IMG_0586IMG_0587

5 thoughts on “Dolina Śmierci jak malowana

  1. Pięknie! 🙂
    Też lubię gorące słońce, więc z chęcią bym tam pojechała! Jak byłam w Meksyku to też zdarzało mi się chodzić po piramidach w samo południe – pot się lał, było gorąco, a mnie się podobało! 😀

    Like

    • haha dokładnie! Niby warunki ekstremalne, a jakoś tak szczęśliwie 🙂 Następnym razem planuję jednak wybrać się w te rejony w delikatnie mniej upalną pogodę, żeby być w stanie pochodzić trochę więcej 🙂

      Liked by 1 person

  2. Zazdroszczę pogody! My byliśmy w sierpniu i było bardzo gorąco ale było coś na kształt mgły i nawet nie dane było nam zobaczyć niebieskigo nieba. Na zdjęciach robi to gigantyczna różnice jak widzę.

    Liked by 1 person

    • Pogoda potrafi być kapryśna i czasem naprawdę zepsuć widoki. Ja tak miałam w San Francisco, dane mi było zobaczyć tylko fragmenty Golden Gate Bridge 😀 Irytujące i denerwujące, no ale cóż- nie mamy na to wpływu …:/

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s