A gdy chodziłam po Memphis.. i Nashville..!

 

Photo Nov 27, 1 03 45 AM

Kto z nas nie nuci czasem ‘When I was walking in Memphis?‘ Nawet jak nie chcemy, to popularna piosenka wżera się niekiedy w nasz układ poprzez radio. Wżarła się i w mój. I przeżarła na wylot, gdyż mając na uwadze mój limitowany czas w USA (tak wtedy myślałam), ciężko było upchnąć jak najwięcej ciekawych miejsc do odwiedzenia, a jednak wrzuciłam Memphis na ruszt i w parze z Nashville postanowiłam upiec na jednym ruszcie. Długi ‘Thanksgiving‘ weekend w listopadzie 2015, który dla mnie i moich podróżniczek rozpoczął się już we wtorek wieczorem i zakończył późną niedzielną nocą, został wykorzystany na odwiedzenie szczególnej na swój sposób części USA – stanu Tennessee*!

Photo Nov 26, 6 33 26 PM

Postanowiłyśmy wyruszyć autem z Waszyngtonu (Dystrykt Kolumbii) do Memphis, co zajęło nam około 14 godzin (około 900 mil = około 1500 km)! Jechałyśmy nocą, jedynie z małymi przerwami na zakup kawy na stacji benzynowej, czy też w ‘ekskluzywnej’ restauracji McDonald’s (wybawienie w długiej trasie – zwłaszcze te otwarte 24h). Plan był napięty, jak zwykle przy moich roadtripach… ale okazało się, że odhaczyłyśmy prawie wszystkie punkty zaplanowanej podróży. Zaczęłyśmy od…

Photo Nov 26, 7 08 38 PM

…MEMPHIS,

które określiłabym jako miasteczko nieco wymarłe. Naprawdę. I choć można o tym pewnie przeczytać w Internecie wcześniej, to jednak gdy już pozwoli się swoim oczom zobaczyć to na żywo, to ostrzegam przed możliwym rozczarowaniem.
W Memphis, przede wszystkim, zależało nam na odwiedzeniu posiadłości Elvisa Presleya zwanej ‘GRACELAND‘. I to właśnie dzięki tej dzisiejszej atrakcji – to miasto oddycha. I to bardzo! Graceland to najczęściej odwiedzana ‘chałupa’ w USA zaraz po Białym Domu! Memphis definitywnie żyje teraz z Elvisa. Wyskakuje on tam wciąż niemal z każdego kamienia na drodze. Może mogłabym użyć więc słynnej teorii, bądź tylko frazy “ELVIS ŻYJE”. Chyba nie dane mi było zajrzeć do żadnej lodówki w Memphis, więc nie wiem czy z nich także wyskakuje ale pewnie tak. Niemal każdy znak na drodze i co drugi gadżet w sklepie przypomina Ci o tym, żeby udać się do Graceland.

Photo Nov 26, 12 35 16 AMPhoto Nov 25, 10 51 17 PM

Elvis zakupił swoją posiadłość za $100,000 gdy miał 22 lata. Dom Presleya w Memphis to nie tylko miejsce, w którym przeżył kolejne 20 lat swojego życia (a więc prawie połowę!), ale także w którym to życie się zakończyło. Oprócz obejrzenia domu, który teraz stanowi muzeum, napotkamy tam tzw. ‘Meditation Garden‘ gdzie znajduje się grób Presleya i kilku członków jego rodziny.

Photo Nov 25, 10 43 10 PM

Jakie są moje wrażenia na temat samego domu?

Z pewnością można stwierdzić, że zamieszkiwała go osob nieprzeciętna. Każdy pokój urządzony z innym pomysłem, nie można mówić o skromności w wyposażeniu, jednak w tym przepychu i dziwności wygląda na całkiem przytulne gniazdko! Nie wszystkie zakątki domu otwarte są dla zwiedzających. Zostalysmy poinformowane, że rodzina po prostu sobie tego nie życzy. O! Mają prawo! Podczas wycieczki przechadzamy się po jednym piętrze i piwnicy. Zobaczyć można pokój gościnny, jadalnię, sypialnię matki Presleya, kuchnię, a w części podziemnej pokój ‘telewizyjny’ i ‘bilardowy’ – czyli generalnie gry i zabawy. Nie mylić z Greyem. Wracając na powierzchnię domu przejdziemy także przez pokój urządzony w klimacie dżungli. Elvis nie był nudny w swoich wnętrzarskich upodobaniach.

Photo Nov 25, 9 49 29 PMPhoto Nov 25, 9 51 20 PMPhoto Nov 25, 9 56 28 PMPhoto Nov 25, 9 58 38 PMPhoto Nov 25, 10 00 36 PMPhoto Nov 25, 10 02 26 PM

Z jednej strony mogę powiedzieć, że wycieczki po domu są przygotowane dobrze, ponieważ można zaczerpnąć masę informacji na temat życia, twórczości Presleya, a także zobaczyć wiele fascynujących rzeczy z okresu życia Elvisa – stroje, płyty itp. Z drugiej strony, ta wspomniana masa nieco przytłacza, bo już na wejściu opancerzają Cię słuchawkami, tabletem – przewodnikiem, a przecież jeśli jesteś turystą mojego pokroju, to taszczysz przy okazji aparat, telefon z kijem i inne elektroniki, więc trochę ciężko się z tym wszystkich połapać na raz i nadążyć za wycieczką po hacjendzie. Nie mniej jednak moje stopy jarały się nieco chodząc po tym samym podłożu, co niegdyś Elvis. Polecam wcześniej zaopatrzyć się w bilety z oficjalnej strony GRACELAND W zależności od rodzaju zakupionego biletu dodatkowe atrakcje mogą się między sobą różnić.

Photo Nov 25, 11 07 34 PMPhoto Nov 25, 11 21 59 PMPhoto Nov 25, 11 21 17 PMPhoto Nov 25, 11 12 31 PM

Jak już wspomniałam – oprócz czci ducha Elvisa jakoś tak smutno i cicho tam w tym Memphis. Jest kilka barów na słynnej Beale St, gdzie można posłuchać dobrej muzyki na żywo – nut jazzowych, bluesowych. Myślę, że jeden wieczór spędzony w tym miasteczku w zupełności wystarczy, aby odkryć kilka dobrych miejscówek, posączyć browarek, czy inny trunek i nacieszyć uszy. Ja tak też zrobiłam. Koleżanki też. ALE, miałyśmy w zapasie jeszcze jeden wieczór, który spędziłyśmy na trawie z widokiem na charakterystyczny most w kształcie litery M jak Memphis, of course..:) Wspaniały zachód słońca zakończył naszą przygodę z Memphis. Później dowiedziałam się, że Memphis to jedno z najniebezpieczniejszych miast w USA, więc dobrze, że po zmroku na tej trawce piknikowałyśmy beztrosko w niewiedzy 🙂

Photo Nov 26, 6 56 00 PMPhoto Nov 26, 10 08 48 PMPhoto Nov 26, 11 49 32 PM

DESTYLARNIA JACK DANIEL’S

Z Memphis obrałyśmy kierunek na destylarnię Jacka Daniela (est. 1866 – najstarsza destylarnia Whisky w USA!), która znajduje się w małym miasteczku Lynchburg! Ciekawe doświadczenie, a także najważniejsze – degustacja kilku rodzajów tegoż trunku! Byłam w szoku, że przyjeżdża tam tak wiele zwiedzających. Każda godzina, na którą była zorganizowana wycieczka z przewodnikiem była zapakowana dosłownie – ‘po pachy’. Nie trzeba kupować biletów z wyprzedzeniem, ale najlepiej pojawić się tam jak najwcześniej!

Photo Nov 27, 7 11 46 PM

IMG_3907Photo Nov 27, 5 19 29 PMIMG_3881IMG_3896

Przejście z przewodnikiem po destylarnii wyjaśnia jak powstaje whisky, a także zahacza o historię Jacka Daniela. Jednym z punktów jest także możliwość, niechże nazwę fachowo, wdychania oparów buchających z kotła w procesie tworzenia trunku i wtedy też możemy nieco udrożnić nasze drogi oddechowe 🙂 Ciekawym faktem jest to, że obok destylarni znajduje się jaskinia Spring Hollow, skąd bezpośrednio pobiera się wodę do tworzenia whisky. Wszystko pod ręką! Jack Daniel zakupił cały pakiet za $2,148! Oczywiście w tamtych czasa stanowiło to fortunę, dzisiaj wydaje się malutkim wkładem w biznes.

NASHVILLE

Po destylarni nadszedł czas na główny kierunek naszej wyprawy – NASHVILLE! O matko i córko! ‘Weźcie mnie tam z powrotem‘ – krzyczałam wyjeżdżając. Troszkę się chyba zakochałam w tym miejscu. OK, straciłam łeb! Po pierwsze – znacznie większe i głośniejsze niż Memphis – w ogóle nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości! Muzyka na żywo, głównie w stylu country/rocka dzień i noc „wylewa się” z pubów, a ja po prostu kocham muzykę na żywo! W moim personalnym odczuciu – gdy dotrzesz w Nashville na Broadway, nic więcej już Ci nie potrzeba.

IMG_4010

Photo Nov 28, 9 51 53 PMPhoto Nov 28, 9 57 01 PMPhoto Nov 28, 9 11 13 PM

Broadway to miejsce, gdzie niezależnie od wieku i tego co masz na sobie – bawisz się w najlepsze! Wszystkie najcudowniejsze kluby i puby w Waszyngtonie nie umywają się do tego, co czułam tam. Nie musiałam zakładać szpil, szykować się kila lat świetlnych przed wyjściem – byle jaki but, t-shirt i jesteś READY. Chodząc od drzwi do drzwi usłyszysz wiele wspaniałych lokalnych artystów grających na żywo – ich ciekawe barwy głosu, dziewczyny śpiewające na barach – jak to mówią LUZ BLUES! Piszę o tym już po ponad 2 latach, więc nieco emocje opadły. Podejrzewam, że zaraz po wycieczce mój wpis musiałby brać leki na nadpobudliwość.

Photo Nov 28, 9 57 29 PMPhoto Nov 28, 10 06 42 PMPhoto Nov 28, 9 57 40 PM

Poza tymi wszystkimi OCHami i ACHami, zrobiłyśmy jednak jeden (w naszej ocenie) błąd w Nashville, przed którym przestrzegam wszystkich włóczykijów wybierających się tam – nie idźcie do Opry at the Ryman jeżeli nie jesteście PRAWDZIWYMI fanami muzyki Country, tej sprzed kilkudzisięciu lat. Pewnie przewodnik z miejskiej biblioteki i wszystkich innych źródeł powie Wam, żeby tam koniecznie iść, bo generalnie brzmi zacnie i jak główny punkt tego miasta i atrakcji, ale zaktualizowana wersja „Ramericana, czyli brunetka za oceanem Travel Agency” powie Wam – NEIN.NO.NIE.NIET. Prawie zasnęłyśmy! Aż mi się nie chce nawet wspominać jak nudne i flakowate to było.. Wydałyśmy na bilet ok 50$, więc dosiedziałyśmy do końca licząc, że wyjdzie artysta, który odmieni to show, ale niestety kosztem świetnych barów z muzyką na żywo, dosiedziałyśmy w tym ‘domu kultury’ do końca.

Może wydać Wam się dziwne, że nie wspominam o odwiedzeniu żadnych muzeów muzyki itp. jednakże w przypadku tej krótkiej wycieczki, nie mogłyśmy wcisnąć za wiele w grafik. W Święto Dziękczynienia wszystko było zamknięte, a w pozostałe resztki dni chciałyśmy po prostu zaznać atmosfery tych miast. Muzyka na żywo to był priorytet. Nie wykluczam jednak ponownej wizyty i odwiedzeniu chociażby muzeum Johnniego Casha.

Ach! Zapomniałabym! Widzieliście film „Coyote Ugly” z naszą polska aktorką Izabelą Miko? Myślałam, że ten bar to taki zmyślony na potrzeby filmu, ale to właśnie pierwszy raz w Nashville okazało się, że nie! To sieciówka i znajdziecie ten bar także w innych miastach, ale to w Nashville ten klimat miał jakiś taki większy sens. Oczywiście, wstąpiłyśmy. Oczywiście. Był Bar. Na barze tańczyły barmanki. Tańczyła m.in. też ONA, czyli JA!:D Amerykanie czasami nie dowierzają jacy my bywamy pieprznięci (excuse mua!) na punkcie miejsc z filmów ich produkcji. Także w Coyote Ugly pierwszy raz widziałam ‘Body Shot’, prosto z MENU. Krótka instrukcja – facet płaci około 20$ i następuje spożycie kiliszka Tequilli, ale w niestandardowy sposób! Można zobaczyć różne wersję, ale jedna z nich to taka, że barmanki w swoich sexy skąpych strojach wymieniają się limonką z ust do ust, klient wypija kieliszka tequilii np. z brzucha barmanki, na koniec dostaje oczywiście limonkę. Ja widziałam wersję picia ze szkła, ale widziałam na youtube także spożywanie prosto z pępka! Nie jestem pewna czy tak rzeczywiście dzieje się w Coyote Ugly. No! Może to wyglądąć sexy, ale nie musi. Zależy kto bierze udział, mówiąc delikatnie. Nam przytrafiła się także sytuacja w barze, gdzie grupa młodych chłopaków poprosiła nas o udostępnienie naszych brzuszków do wypicia shota, a po odmowie zostałyśmy niemiło nazwane. No cóż, może jestem nudna, ale taniec na barze mi wystarczył! 🙂

Photo Nov 28, 1 15 48 AM

TAIL OF THE DRAGON

Ostatni przystanek, a właściwie TOUR DE FOREVER – droga powrotna. Wyjechałyśmy z Nashville o 7 rano, a do Waszyngtonu zajechałyśmy o północy! Celem wycieczki było przejechanie się najbardziej krętą drogą w USA w górach Great Smoky Mountains zwaną Tail of The Dragon (318 zakrętów na odcinku 11 mil – prawie 18 km). Bardzo chciałam to zrobić mimo deszczu, który napierał z 4 stron świata, z podłogi i z sufitu też. Pogoda nas nie rozpieszczała przez większość wyjazdu, ale ten dzień był wyjątkowo przykry do jazdy i podziwiania widoków. Great Smoky Mountains, mimo że piękne, zarejestrowałyśmy poprzez mgły i wspomniany deszcz. Przejechałam przez całą drogę z wielka ostrożnością, ponieważ jak wspomniałam jest położona w górach i można z niej po prostu… wypaść. Zakręty są tak zakręcone jak zakręcony zakręt zakręconym zakrętem i nie ma tam żartów. Droga ta zaprowadziła nas aż do Północnej Karoliny, więc chciałyśmy wracać z powrotem na północ tą samą trasą, ale jedna z moich koleżanek fatalnie zniosła przejazd kilkunastu mil z tyloma zakrętami i stwierdziła, że nie przeżyje tego doświadczenia jeszcze raz. Tak bardzo kręciło jej się w głowie. Po spojrzeniu na mapę (tak! na papierową mapę! Pamiętajcie, że w górach, parkach często nie ma zasięgu!) znalazłyśmy drogę objazdową i wydawało się, że nie mamy do nadrobienia dużo trasy, a co do czego jechałyśmy przez tę nieszczęsną Północną Karolinę dodatkowo około 2 godziny! Niechże się poprawię – nie do końca była taka nieszczęsna, ponieważ bardzo przyjemnie jechało się tam pośród gór i ciekawych widoczków, co też korci mnie do dziś, aby wpleść większą część tego rejonu w moje plany wyjazdowe.

580a32abc8623.image
PC: http://www.perryvillenews.com

Nadrobienie trasy i potworne korki, które spowodowane były powrotami ze Święta Dziękczynienia we wszystkie strony świata, zamieniły nasz ostatni dzień w 17 godzin na autostradzie. Warto było? Zawsze warto!

*zanim odwiedziałam USA i Tennessee nazwa tego stanu kojarzyła mi się przez lata z utworem Hansa Zimmera, twórcy muzyki do filmu Pearl Harbor. Polecam

 

Photo Nov 27, 2 00 32 AMPhoto Nov 26, 11 54 12 PM

6 thoughts on “A gdy chodziłam po Memphis.. i Nashville..!

  1. Wycieczka ciekawa. Dom Elwisa robi wrażenie, a przepych widać w każdym detalu, ale kto bogatemu zabroni? Zdjęcia rewelacyjne, szczególnie wyjątkowe to most oświetlony zachodzącym słońcem, a Ty z powodzeniem robisz za modelkę. Super!
    Serdecznie pozdrawiam

    Liked by 1 person

    • Dziękuję 🙂 Czasem przypozuję w ładnym miejscu 😀
      Przepych w domu jest, ale właśnie tak jak pisałam, całkiem przytulnie mimo wszystko się wydaje 🙂
      Na to zachodzące słońce ‘polowalam’ klęcząc w trawie przy większym kamieniu, który robił jako statyw 🙂 Patrząc na to zdjęcie przypominam sobie, że warto brać aparat ze sobą, a nie tylko telefon.
      Pozdrawiam również :)))

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s